środa, 30 października 2013

Halloween'owe ciasteczka!

Hej!
Zapożyczając amerykańską tradycję, dzisiaj chciałam podzielić się z Wami przepisem na kruche ciasteczka - u mnie w kształtach zgodnych z motywem duchów, wampirów i innych... zbirów ;) Nigdy jakoś specjalnie nie świętowałam Halloween, ale nie da się ukryć, że np. wycinanie dyni jest bardzo fajne. A poza tym każdy pretekst do pieczenia jest dobry. ;)

Przepis na Halloween'owe ciasteczka:

3 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
3/4 kostki masła
3 łyżki śmietany 18%
3 żółtka
2-3 krople zapachu waniliowego
*opcjonalnie 2 łyżki kakao

Ze wszystkich wyżej wymienionych składników zagniatamy ciasto. Następnie jeśli chcemy ciasteczka o różnym smaku - dzielimy powsatłe ciasto na pół i do jednej z jego części dodajemy 2 łyżki kakao i ponownie zagniatamy. Gotową masę zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. Po tym czasie rozwałkowujemy ciasto i wykrawamy z niego wzory. Układamy ja na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy na złoty kolor, czyli ok. 15 minut.


Foremki z Empiku - cena promocyjna: 7.49 zł

Potrzebne składniki

Tuż przed zagnieceniem ciasta 

I po podziale na dwa kolory

Przed włożeniem do pieca... 

...i zaraz po (ciasta wystarczyło na dwie takie porcje) 


Oczywiście jeśli macie ochotę możecie udekorować swoje ciastka wedle uznania, np. czekoladą, orzechami, pisakami cukierniczymi, bakaliami. Ja jednak najbardziej lubie te ciasteczka klasycznie bez dodatków dlatego ich nie ozdabiałam.

A Wy przygotowujecie się jakoś na Halloween? Dajcie znać!
Miłego wieczoru! :)  

sobota, 26 października 2013

Słodka mini relacja - czyli szybki przegląd po moich ulubionych miejscach.

Hej!
Ostatnio przeglądałam galerię w moim telefonie i zobaczyłam, że uzbierałam sporo zdjęć pyszności, których próbowałam w różnych kawiarniach lub u znajomych. W większości są to ciacha lub kawy (a raczej mleko z kawą jeżli bieżemy pod uwagę moje proporcje), czyli to co od czasu do czasu lubię najbardziej! ;) 
Nie przedłużając zapraszam na foto relację. 


To one zapoczątkowały moją miłość do cupcakes'ów - przepyszne, jedyne w swoim rodzaju wypieki we wrocławskiej MUFFINIARNII. W tym miejscu, gdzie nawet kawa się do Was uśmiecha największe problemy chowają się w ciemnym kącie. ;) Tutaj cupcakes z kinder bueno (fenomenalny) i capuccino. 

Tym razem cupcake z nutellą - pięknie się komponował w dzień rocznicy mojego związku.
MUFFINIARNIA, to miejsce które należy dodać do listy MUST VISIT. 

We Wrocławiu warto odwiedzić miejsce po sądziecku wyżej wspomnianej MUFFINIARNII, czyli chyba już słynne Słodkie Czary Mary, gdzie przesympatyczne Panie potrafią wyczarować najbardziej zaskakujące cukierki w Polsce a może i na świecie.
Na zdjęciu załapałam się ja - robię mojego własnego lizaka! ;) 

Cappuccino w łódzkim Affogato. Fantastyczne miejsce zarówno na spotkanie przy kawie jak i na romantyczną kolację. Jeszcze nie byłam po zmiane wystroju, ale już nie mogę się doczkać kiedy znów odwiedzę to miejsce. :) 

Rozpływający się w ustach i bardzo owocowy serniczek z mojej osiedlowej herbaciarni - Esencja.
Klimatyczne miejsce, przemiła obsługa i pyszne desery - zestaw idealny! 

I również z Esencji, tym razem wspomnienie z wakacji czyli mrożona kawa z bitą śmietaną. 

Genialne caffe latte z cynamonem oraz kruche ciasteczka - na ploteczkach u Przyjaciółki. :)  

 Bezkonkurencyjna szarlotka z lodami, bitą śmietaną i wiśnaimi prosto z toruśkiego Manekina

Znów cappuccino jednak tym razem w toruńskim TuiTam. Zdjęcie trochę nie wyraźne ze względu na fakt, że przy kawce rozgrywała się zażarta walka w Jenga, bo nie wiem czy wiecie, ale w tym miejscu oprócz muzyki na żywo dla umilenia wolnej chwili za darmo można pograć w najnowsze gry planszowe. :) 

 Na koniec moje pierwsze w życiu ciasto red velvet w formie cupcake u Pani Cupcake z Łodzi. A po przeciwnej stronei stołu cupcake snickers. ;) 

Jak Wam się podobają moja mini relacja? Oczywiście nie martwcie się, nie zjadłam tego wszystkiego w tydzień ani nawet w miesiąc - to relacja mniej więcej z przestrzeni roku. Niestety nie zawsze pamiętam/mogę/mam sprzęt by uwiecznić pyszne cuda, które gdzieś próbuję. Jednak w tym zestawieniu są chyba wszyskie moje ulubione miejsca gdzie wiem, że mogę zarówno spokojnie posiedzieć i porozmawiać jak i zjeść coś pysznego w miłej atmosferze. A jakie jest Wasze ulubione miejsce? Może jednak preferujecie spotkania we własnych czterech ścianach? Koniecznie dajcie znać!

Miłego dnia! :) :* 




środa, 10 kwietnia 2013

Ślimaczki z mascarpone i brzoskwiniami

Złociste, pachnące, owocowe - tak można opisać te ciasteczka. Są to ślimaczki lub też zawijaski z serkiem mascarpone i brzoskwiniami. Pomysł na takie połączenie przyszedł mi do głowy spontanicznie, bo czekałam na odwiedziny gości a w lodówce miałam brzoskwinki i mascarpone, chciałam je jakoś połączyć i stąd wziął się...

...przepis na ślimaczki z ciasta francuskiego

ciasto francuskie
150g serka mascarpone 
4 połówki brzoskwiń w syropie
1 jajko 
cukier 

Ciasto smarujemy równomiernie, nie za grubą warstwą serka mascarpone. Następnie kroimy brzoskwinie w kosteczkę i posypujemy nim ciasto, zostawiając z jednej strony nieposypany kawałek około 4 centymetrów, aby przy zwijaniu nic się nie wysypywało.
Całość ciasno zwijamy jak roladę (w tą samą stronę w którą było zawinięte przed wyjęciem z opakowania) i kroimy na plastry około 2 cm, które kładziemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia - ja przez przypadek użyłam foli aluminiowej i radzę Wam, nie róbcie tego, bo bardzo trudno jest odkleić od niej ślimaczki. Przed włożeniem do piekarnika smarujemy ciacha rozmąconym jajkiem i posypujemy cukrem. Pieczemy 35 minut w piekarniku nagrzanym do 180*C.


Przed włożeniem do piekarnika :) 


I po upieczeniu! ;) 


sobota, 30 marca 2013

2w1 czyli, mazurek z migdałami i bezy!

Dzień przed śnieżnymi Świętami Wielkanocnymi chciałam podzielić się z Wami moim przepisem na mazurek, który jest bardzo słodki i kruchy. A dodatkowo również pomysł na wykorzystanie białek, które zostaną Wam przy robieniu mazurka - bo nikt nie lubi, gdy coś w kuchni się marnuje. ;)

Mazurek z migdałami:

Ciasto:
2 i 1/2 szklanki mąki krupczatki 
3/4 szklanki cukru 
1 kostka masła 
4 żółtka 
4 łyżki mleka 
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Dekoracja: 
polewa czekoladowa: biała i deserowa 
puszka masy kajmakowej 
migdały w płatkach 

Wszystkie składniki na ciasto siekamy i szybko zagniatamy, owijamy folią spożywczą i chłodzimy w lodówce przez pół godziny. Następnie na blachę wyłożoną papierem do pieczenia równomiernie rozkładamy ciasto, formują wąskie brzegi, aby później nie spływała nam polewa i pieczemy przez 25 minut w piekarniku nagrzanym do 200*C. 
Po ostygnięciu ciasta wylewamy polewę deserową, gdy ta zastygnie, białą i na koniec masę kajmakową wszystkie równomiernie rozprowadzając. Na sam koniec prażymy migdały na patelni aż zrobią się lekko złote i posypujemy nimi mazurka. 

Tak wygląda mój! 



W przepisie wykorzystałam tylko żółtka z jajek, a żeby nie zmarnowały się białka postanowiłam upiec również bezy. 

Bezy: 

4 białka 
250 g cukru pudru 
1 łyżka mąki ziemniaczanej
szczypta soli 

Do białek dodaję szczyptę soli i ubijam stopniowo podsypując cukrem pudrem i łyżką mąki ziemniaczanej. Bo ubiciu piana powinna być tak sztywna, że po odwróceniu miski masa nie wypadnie. 
Następnie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia wykładam małe porcję piany i piekę przez 45 minut w 120*C. 




piątek, 8 marca 2013

Ciasteczkowy potwór ;)

Dziś Dzień Kobiet, z tej okazji mam dla Was propozycję - zróbcie coś dla siebie :) polecam pieczenie kruchych ciasteczek z m&m'sami, które kojarzą mi się z Ciasteczkowym Potworem ;) a potem np. dobrą kawkę i książkę.

Przepis na kruche ciasteczka z kolorowymi piegami:
2 łyżeczki cukru waniliowego 
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
150g cukru 
1 jajko 
100g kolorowych draży 
300g mąki 
150g miękkiego masła 

Masło ucieramy z cukrem. Do mąki dodajemy cukier waniliowy i proszek do pieczenia a następnie stopniowo dorzucamy do masła i cukru. Na koniec, aby wszystkie składniki dobrze się połączyły dodajemy jedno jajko. Ciasto możecie wyrobić przy pomocy miksera, ale dla mnie wygodniej jest zagnieść je rękami. Mieszamy wszystkie składniki na gładką, jednolitą masę, formujemy kulkę, zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na 30 minut lub do zamrażalnika na 15 minut (ze względu na moją naturalną niecierpliwość zdecydowałam się na krótszy czas oczekiwania!). Kiedy nasze ciasto się schłodzi wyjmujemy je, lepimy małe kuleczki i lekko je rozpłaszczamy je na blasze a następnie dekorujemy drażami.
Pieczemy 15 minut w 195*C, a potem wyciągamy z piekarnika takie cuda:







sobota, 2 marca 2013

Kokosanki!

Dużo słońca, błękitne niebo, bezwietrznie i ciepło - brzmi jak idealna sobota! A u mnie uświetniają ją dodatkowo przepyszne, leciutkie jak obłoczki, o bardzo intensywnym smaku - kokosanki!
Jak zwykle podaję szybki przepis, bo najbardziej lubię, gdy w kuchni spędzam mało czasu a później zajadam się pysznościami razem z moimi bliskimi  :)

Przepis na kokosanki
 

200g wiórków kokosowych 
60g miękkiego masła 
150g cukru
2 jajka 
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Oddzielamy żółtka od białek, które ubijamy na sztywną pianę (polecam dodać szczyptę soli) ;).
Następnie do garnka na małym gazie wrzucamy masło i cukier, czekamy aż się rozpuszczą i połączą. Wtedy zdejmujemy garnek z kuchenki, dorzucamy wiórki kokosowe i mieszamy - otrzymacie bardzo gęstą masę. Teraz dokładamy wcześniej ubite białka i łyżkę mąki ziemniaczanej do garnka i już ostatni raz wszystkie składniki dokładnie mieszamy.
Z powstałej masy formujemy raczej małe porcje (ja formuję je ręką, bo w ten sposób łatwiej nadaje się im kształt) i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Jeśli zastosujecie się do moich proporcji otrzymacie aż DWIE pełne blachy kokosanek :)
Pieczemy przez 10 minut w temperaturze 200*C.

Kokosanki są idealne do kawy, na deser czy drugie śniadanie. Jeśli nie zjecie wszystkich od razu - dobra wiadomość - zachowują świeżość aż do 4 dni! :)

A tak prezentują się moje. :)



czwartek, 7 lutego 2013

Tłusty czwartek!


Mniam, mniam, mniam! 
Nie wiem jak tam u Was, ale u mnie dzisiaj na śniadanko był pączek z adwokatem ;) 
Wprawdzie kupny, ale sprawdzony i przepyszny. A po południu będą faworki - tak się prezentują! 


Wszem i wobec ogłaszam dzień obżartucha! Raz do roku można sobie poszaleć szczególnie, że na co dzień takie tłuściutkie smakołyki u mnie nie goszczą.
Miłego i pysznego dnia!