środa, 29 stycznia 2014

TAG: 50 przypadkowych faktów o mnie

Dzień 3 z As sweet as you. :) Jak ten czas szybko leci!
Dziś zapraszam na post niekulinarny. Miał być przepis na coś słodkiego, ale przesunę to na jutro. Taka mała przewrotność ;)
Bloga prowadzę już prawie rok i pomyślałam, że właśnie z tego powodu podziele się z Wami 50 przypadkowymi faktami o mnie, żebyście mogli mnie trochę lepiej poznać. :)



1. Jestem uczulona na pomidory (na szczęście tylko te nieprzetworzone).

2. Bardzo lubię jeździć na rowerze.

3. Kocham podróżować.

4. Umiem oszczędzać pieniądze. Kiedy wybiore sobie jakiś cel, sukcesywnie na niego odkładam.

5. Moje ulubione smaki zmieniają się w zależności od humoru.

6. Nie lubię mango ani melona.

7. W wolnym czasie kocham czytać książki.

8. Nie lubię rozmawiać przez telefon.

9. Uwielbiam parki rozrywki i oczywiście wszystkie najbardziej szalone kolejki.

10. Psy to dla mnie najfajniejsze zwierzaki.

11. Kiedy byłam mała rozchorowałam się po WZ-tce i do dziś nie przepadam za tym ciastkiem.

12. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią czekolady.

13. Włochy to miejsce do którego mogłabym wracać co roku.

14. Kiedy byłam mała chciałam zostać stomatologiem lub... dziewczyną mafiozy. ;)

15. Ciasto korzenne to pierwszy przepis, który wykonałam sama w kuchni.

16. Nigdy w życiu nie dostałam mandatu.

17. Nie lubię zbierać zbędnych bibelotów i... skorup (czyli nadmiernej ilości kuchennych naczyń :D)

18. Niekontrolowanie przewracam oczami.

19. Uwielbiam biżuterię, jednak raczej delikatną i srebrną.

20. Mam 11 lat starszego Brata, który jest najfajnieszy na świecie.

21. Mam słabą pamięć do twarzy...

22.  ... i imion! Mylą mi się szczególnie Damian z Danielem i Dawidem (?)

23. Czasem gdy spotkam kogoś nieznanego, z góry się do niego uprzedzam.

24. Uwielbiam szybko chodzić.

25. Za to nie umiem i nie lubię biegać.

26. Fascynują mnie ludzie.

27. W szkole najbardziej lubiłam biologię i geografię.

28. Najpiękniejszymi polskimi miastami są dla mnie Wrocław i Gdańsk.

29. Ale mam też ogromny sentyment do Łodzi, z której pochodzę.

30. Mam cięte riposty.

31. Uwielbiam wygłupy.

32. Nie lubię piwa.

33. Moją ulubioną postacią z dziciństwa jest Kłapouchy, do którego wciąż mam słabość.
34. Popcorn to najlepszy chrupacz na świecie.

35. Pyszne są też słone paluszki z nutellą!

36. Przed 30 rokiem życie (jeszcze torchę czasu mam) chciałabym zwiedzić wszystkie stolice Europy.

37. Marzy mi się podróż do Maroko, Maksyku i na Cypr.

38. W tym roku mam tylko 3 postanowienia noworoczne.

39. Jestem pamiętliwa.

40. Chciałabym nauczyć się jeździć na snowboardzie.

41. Mimo, że szkoda mi tych biednych zwierzaków to kocham chodzić do ZOO, byłam we wszystkich największych w Polsce.

42. Jeszcze nigdy nie leciałam samolotem.

43. Lubię spacerować, szczególnie jesienią.

44. Nie lubię kwiatów w doniczkach.

45. Jestem rannym ptaszkiem. Lubię wstawać rano i mieć w perspektywie cały dzień.

46. Najbardziej lubię kolor fioletowy i zielony.

47. Zwracam uwagę na szczegóły.

48. Jestem zodiakalną panną.

49. Kiedy przywiąże się do jakiejś rzeczy ciężko mi się z nią rozstać.

50. Lubię słuchać smutnych piosenek. 


piątek, 6 grudnia 2013

Mikołakowe szaleństwo!

Hej!

Nie będę oryginalna i jak większość z nas powiem, że uwielbiam czas przedświąteczny. Dziś Mikołajki, czyli pierwszy gong ogłaszający zbliżające się Boże Narodzenie. Ja chyba byłam baaardzo grzeczna bo Mikołaj był u mnie z samego rana i zostawił tyyyle prezentów. Pochwale się po krótce ;)

Po pierwsze i najważniejsze to muszę napisać, że udział w Mikołajkowej Wymiance  Egotiste był super przeżyciem. Z tego miejsca bardzo dziękuję Ewie, która obdarowała mnie takim świetnymi rzeczami:

 

Tak jak na zdjęciu widzicie, dostałam same super rzeczy! Lakier już testowałam, ma ekstra kolor, bransoletka czeka na jakąś okazę, reniferek i kartka stoją na honorowym miejscu prz biurku, żelki ledwo doczekały do zdęcia, a z książki na pewno nie jeden przepis pojawi się na blogu! Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Cię Ewo, a moich czytelników zapraszam na Twojego bloga: http://ewarecenzuje.blogspot.com/

Pan Listonosz przyniósł mi jeszcze paczkę od mojej Przyjaciółki a w nim była taka mega kartka świąteczna (od razu z przepisem dla Was!:)) :


oraz świąteczne akcesoria filcowe - podkładka i renifery! :)


A w bucie od mojego Ukochanego znalazłam piękne kolczyki!


Dostałam również czekoladę i kinder niespodziankę, ale niedoczekały do zdjecia! ;) 

A Wy byliście grzeczni?? :)
Wkrótce zapraszam na post z ciastem i pysznym pomysłem na obiad.

Pozdrawiam! :) 


środa, 4 grudnia 2013

Reinbeers, czyli mikołajkowy poradnik last minute! :)

Dobry wieczór!
Tak jak obiecałam już dawno temu dzisiaj zapraszam na mikołajkowy poradnik last minute! :)
Jeśli chcecie obdarować kogoś prezentem pełnym inwencji twórczej, z poczuciem humoru to zapraszam dalej. Inspiracja wzięła się jak to zwykle z internetu a tam nazywało sie to reinbeers... czyli reniferowe piwa ;)

Przepis na Mikołajkowe Reinbeers:
- 5 piw w puszce (u mnie 4 + drink z whisky)
- 1 czekoladowy mikołaj
- prezent właściwy (u mnie lampka na usb)
- karton
- 2 m czerwonego sznurka  
- papier pakowy, świąteczny 
- papier kolorowy - czerwony, brązowy i biały 
- czarny marker

1. Z kartonu, którego wielkość zależy od rozmiaru prezentu właściwego i waszych preferencji, wycinamy sanie - czyli po prostu na dłuższych bokach wycinamy kształt fali.
2. Następnie obklejamy sanie papierem pakowy lub malujemy :)
3. Z wyciętej części kartonu, wycinamy rogi reniferów, nie przejmujcie się mogą być nierówne i asymetryczne, przyklejamy je do puszek ;)
4. Z kolorowego papieru wycinamy 5 kółek - to będą nosy naszych reniferów - jedno kółko czerwone, dla Rudolfa :D
5. Następnie z białego papieru wycinamy 10 kółek to będą oczy, markerem domalowujemy źrenice.
6. Wszystkie elementy przyklejamy do puszek piwa.
7. Przygotowujemy miejsce, w którym chcemy zostawić nasze sanie.
8. Prezent właściwy pakujemy w papier i wkładamy do sań.
9. Przy pomocy czerwonego sznurka łączymy ze sobą wszystkie renifery i przymocowujemy je do sań.
10. Sadzamy mikołaja za sterem w saniach i tak przygotowaną niespodziankę zostawiamy w oczekiwaniu na obdarowenego/obdarowaną!



wtorek, 5 listopada 2013

W wolnej chwili : gra time's up :)

Hej!

Dziasiaj post o lenistwie w ramach moich wagarów z ostatniego wykładu, ale ciii! (chociaż kto to słyszał, żeby kończyć o 20!!!). Jednak pomijając te szczegóły, chciałabym pokazać Wam mój najnowszy nabytek grę Time's up. Jeśli odwiedzacie mojego bloga to pewnie wiecie, że w wolnym czasie lubię takie gry znacznie bardziej od komputerowych (chybę, że zrobię wyjątek dla Simsów ;) ). Ale do rzeczy!
Chciałabym przedstawić Wam grę TIME'S UP! 




Zawartość pudełka

Opis z pudełka:





W rzeczywistości jest to bardzo fajna gra zarówno na wieczór ze znajomi jaki i po lekkim zmodyfikowaniu zasad choćby dla dwójki osób - wtedy gramy przeciwko sobie :) Można poćwiczyć pamięć, refleks, słownictwo, robić fajne skojarzenia no i nieźle się uśmiać. Celem gry jest odgadnięcie tożsamości jak nawiększej liczby postaci z kart w ciągu 30-sekund. Wygrywa drużyna, która w przeciągu trzech rund zdobędzie najwięcej punków. :) Ze strony producenta mamy takie fajne przykłady:

Runda 1 (w której opisujemy nasze hasło na wszystkie możliwe sposoby):
- Dziewczyny to ćwiczą, takie ćwiczenia rozciągające... To imie jest takie podobne
- ?? Pilates??
- Nie, inne...
- Nie wiem, poddaję się.
- Joga... no "Yoda" tu jest napisane, nie wiem kto to...

Runda 2: (w której używamy jednego tylko słowa i już po nim nasz partner musi odgadnąć o co chodzi. UWAGA! W drugiej rundzie wykorzystywane są te same karty, co w pierwszej, ponownie rozdawane, więc trafią nam się karty, które mieli przeciwnicy. Musimy uważnie słuchać, jakie hasła odgadują, nie ma przerwy "na herbatę".)
- Joga?
- Yoda!

Runda 3: (W której nie wolno Ci odezwać się słowem i hasło możesz tylko pokazywać, jak w klasycznych Kalamburach. Liczy się pierwsze słowo, które powie odgadująca osoba.)
*Pokazuje kolejne ćwiczenia gimnastyczne*
- yyy... ten... pilates..?
- Ech, ty. Yoda, no!

Przykładowe postaci - żółte (teoretycznie) wersja łatwiejsza, niebieskie trudniejsza. 

Wesoła gra, nieskompilkowana, dla relaksu. Polecam serdecznie! A póki co idę się kurować bo czuję, że przeziębienie nie daje za wygraną, ale ja też nie i tak łatwo się nie poddam. 

Miłego popołudnia!! :)

czwartek, 31 października 2013

Halloween cz.2 :)

Dzisiaj jeszcze jeden szybki post halloweenowy! Chciałam Wam tylko pokazać jak wygląda moja dynia w tym i w zeszłym roku oraz tematyczne, bardzo smaczne żelki Trolli :)

Straszna dynia 2013 :) (przepraszam, za kiepskie tło)

Śmieszna dynia 2012 ;)  

Buu! :) 

Owocowe żelki... 

...i ich fajne kształty :) 

A Wy wycinaliście kiedyś dynie? Muszę przyznać, że to super zabawa a z miąższu można zrobić przepyszną rozgrzewającą zupę - przepis już wkrótce.
Poza tym to fajny pomysł na oryginalny lampion! :) 

Miłego wieczoru i bezpiecznego weekendu! :) 

wtorek, 29 października 2013

Jesienny (niekulinarny) niezbędnik ;)

Hej!

Dzisiaj post zupełnie inny niż zwykle. Zainspirowana filmikiem PannaJoannaMakeUp o jesiennym niezbędniku postanowiłam podzielić się z Wami moimi pomocnikami dzięki, którym może i można przetrwać jesień, ale na pewno jest to o wiele mniej przyjemne. ;)
Mimo, że kalendarzowa jesień zaczęła się już dawno to czuję, że ta prawdziwa nadajdzie dopiero niedługo za to prawdopodobnie ze zdwojoną mocą dlatego też trzeba się na to odpowiednio przygtować.

Po pierwsze i najważniejsze: ciepły komplet, czyli czapka, szalik i rękawiczki. W zeszłym roku postawiłam na miodowy zestaw z którego również teraz będę korzystać z wielką przyjemnością bo nie dość, że jest bardzo ciepły i mięciutki to jeszcze ma optymistyczny kolor :)



Po drugie: kocyk! Puchaty i duży, czyli taki jak ten.
Kiedy pada i jest ciemno (wciąż nie rozumiem ideii przestawiania zegarków na zimną porę roku tylko po to, by jeszcze wcześniej robiło się ciemno :( ) najchętniej wcale bym spod niego nie wychodziła.



Po trzecie: to już chyba oczywiste - jeśli był kocyk to musi być też... dobra książka lub dobry film na umilenie wieczoru. Wiecie, że ostatnio obkupiłam się w książki jak szalona, więc jeszcze mam co czytać. Za to gorzej z tym filmem - jeśli macie coś godnego polecenia czekam na Wasze komentarze (będę baaardzo wdzięczna!)



Po czwarte: Kubek - radosny, kolorowy i duży. Na zdjęciu moich trzech ulubieńców czyli: najmniejszy i najstarszy Nesquick, z Ciasteczkowym Potworem - pamiątka z wakacji i w muffinki - prezent od przyjacióki ze świetnym motywem.


Po piąte: Ciepły napój czyli albo herbatka z cytryną albo kakao (Nesquick) albo gorąca czekolada (Jacobs Milka). ;)


Po szóste: Moja żyrafka czyli przytulanka a'la suchy termofor. W brzuszku schowany ma woreczek, pachnący lawendą, który można nagrzać w mikrofalówce. Ciepło trzyma bardzo długo dlatego często zanim pójdę pod prysznic nagrzewam ją i wkładam pod kołdrę :)



Po siódme: Lakiery do paznokci. Nie jest to atrybut obowiązkowy, ale nie da się ukryć, że niezły z niego umilacz ponurych dni. ;)


Po ósme: Wielki kubeł popcornu! Nie wiem czy też tak macie, ale ja po prostu zawsze jak jest zimno mam ochotę ciągle coś przeżuwać :D Popcorn uwielbiam od zawsze - już na sam jego zapach cieszę się jak małe dziecko! W dodatku podobno to jedna z mniej tuczących przekąsek, więc co sobie będę żałować :)


Po dziewiąte: Pomadka/balsam do ust - niestety jestem z tych, którym usta pękają niemiłosiernie i nie ma tu znaczenia czy będę smarować usta 100 raz dziennie pomadką czy będę się całować na zimnie - zawsze jest to samo. Jednak chociaż psychcznie jestem spokojniesza, kiedy w kieszeni mam jakąś doraźną pomoc.


Po dziesiąte: Niezależnie od pogody, pory roku i innych zmiennych zawsze potrzebuję moich Bliskich i dobry humor, bo wtedy po prostu życie jest łatwiejsze :)



A bez czego wy nie umiecie przterwać jesieni? :)
Pozdrawiam serdecznie!!

sobota, 26 października 2013

Słodka mini relacja - czyli szybki przegląd po moich ulubionych miejscach.

Hej!
Ostatnio przeglądałam galerię w moim telefonie i zobaczyłam, że uzbierałam sporo zdjęć pyszności, których próbowałam w różnych kawiarniach lub u znajomych. W większości są to ciacha lub kawy (a raczej mleko z kawą jeżli bieżemy pod uwagę moje proporcje), czyli to co od czasu do czasu lubię najbardziej! ;) 
Nie przedłużając zapraszam na foto relację. 


To one zapoczątkowały moją miłość do cupcakes'ów - przepyszne, jedyne w swoim rodzaju wypieki we wrocławskiej MUFFINIARNII. W tym miejscu, gdzie nawet kawa się do Was uśmiecha największe problemy chowają się w ciemnym kącie. ;) Tutaj cupcakes z kinder bueno (fenomenalny) i capuccino. 

Tym razem cupcake z nutellą - pięknie się komponował w dzień rocznicy mojego związku.
MUFFINIARNIA, to miejsce które należy dodać do listy MUST VISIT. 

We Wrocławiu warto odwiedzić miejsce po sądziecku wyżej wspomnianej MUFFINIARNII, czyli chyba już słynne Słodkie Czary Mary, gdzie przesympatyczne Panie potrafią wyczarować najbardziej zaskakujące cukierki w Polsce a może i na świecie.
Na zdjęciu załapałam się ja - robię mojego własnego lizaka! ;) 

Cappuccino w łódzkim Affogato. Fantastyczne miejsce zarówno na spotkanie przy kawie jak i na romantyczną kolację. Jeszcze nie byłam po zmiane wystroju, ale już nie mogę się doczkać kiedy znów odwiedzę to miejsce. :) 

Rozpływający się w ustach i bardzo owocowy serniczek z mojej osiedlowej herbaciarni - Esencja.
Klimatyczne miejsce, przemiła obsługa i pyszne desery - zestaw idealny! 

I również z Esencji, tym razem wspomnienie z wakacji czyli mrożona kawa z bitą śmietaną. 

Genialne caffe latte z cynamonem oraz kruche ciasteczka - na ploteczkach u Przyjaciółki. :)  

 Bezkonkurencyjna szarlotka z lodami, bitą śmietaną i wiśnaimi prosto z toruśkiego Manekina

Znów cappuccino jednak tym razem w toruńskim TuiTam. Zdjęcie trochę nie wyraźne ze względu na fakt, że przy kawce rozgrywała się zażarta walka w Jenga, bo nie wiem czy wiecie, ale w tym miejscu oprócz muzyki na żywo dla umilenia wolnej chwili za darmo można pograć w najnowsze gry planszowe. :) 

 Na koniec moje pierwsze w życiu ciasto red velvet w formie cupcake u Pani Cupcake z Łodzi. A po przeciwnej stronei stołu cupcake snickers. ;) 

Jak Wam się podobają moja mini relacja? Oczywiście nie martwcie się, nie zjadłam tego wszystkiego w tydzień ani nawet w miesiąc - to relacja mniej więcej z przestrzeni roku. Niestety nie zawsze pamiętam/mogę/mam sprzęt by uwiecznić pyszne cuda, które gdzieś próbuję. Jednak w tym zestawieniu są chyba wszyskie moje ulubione miejsca gdzie wiem, że mogę zarówno spokojnie posiedzieć i porozmawiać jak i zjeść coś pysznego w miłej atmosferze. A jakie jest Wasze ulubione miejsce? Może jednak preferujecie spotkania we własnych czterech ścianach? Koniecznie dajcie znać!

Miłego dnia! :) :* 




czwartek, 24 października 2013

Kolorowa zebra ;)

Hej!
Zawsze fajnie jest się spotkać przy herbatce/kawce na pogaduchy a jeśli będzie do tego domowej roboty ciacho, to mamy strzał w dziesiątkę. Dlatego też dziś zapraszam po przepis na proste ciacho w nietypowej formie. ;) Już jakiś czas tem skusił się na zakup sylikonowej foremki w kształcie kwiatka, którą wykorzystałam dopiero teraz i u wszystkich wywoała uśmiech na twarzy. ;) 

Przepis na ciasto zebrę:

1 szklanka wody gazowanej
1 szklanka oleju
2.5 szklanki mąki
1 szklanka cukru
5 jajek
2 łyżki proszku do pieczenia
1 cukier waniliowy

opcjonalnie barwniki spożywcze w ulubionych kolorach

+ 2 łyżki kako i 2 łyżki mąki 

Wszystkie składnik oprócz kako i 2 łyżek mąki wkładamy do miski i mieszamy na najwyższych obrotach przez dwie minuty. Kiedy mamy idealnie gładką masę dzielimy ją na pół i rozlewamy do osobnych misek. Do jednej części dodajemy 2 łyżki kako a do drugiej 2 łyżki mąki. Szybko mieszamy i teraz zaczynamy zabawę w zebrę. ;) Do foremki na środek wlewamy na zmianę jedną łyżkę wazową jasnej masy a drugą ciemnej - w ten sposób otrzymamy idelane paski naszej parzystokopytnej koleżanki ;) Kiedy rozlejemy całą masę, ciasto wstawiamy do pieca nagrzanego do 180*C na 60 - 70 minut. 

*jeśli chcemy więcej niż dwa kolory rolewamy masę do większej ilości miseczek i dodajemy barwniki - u mnie na próbę i bardzo mało widoczne są 2 barwniki - pomarańczowy i fioletowy ;) 

Foremka sylikonowa - kwiatek; wyprzedaż FLO 9.99zł  

I z drugiej strony :)  

Ciacho ;)  






Patrzę na te zdjęcia i cudowne słońce za oknem i chcę wierzyć, że to wcale nie taka piękna jesienie lecz wiosna! :) 

Miłego dnia! 

piątek, 11 października 2013

Książki do poduszki :)

Cześć! :)

Dzisiaj chciałam podzielić sie z Wami moimi najnowszymi książkowymi zdobyczami. Zazwyczaj na uczelni semestr zimowy mam dużo łatwiejszy a zimno i deszcz zniechęcają mnie do wychodzenia z domu.
Wtedy właśnie sięgam po jakąś książkę, robię herbatkę, przykrywam kocykiem i odpływam w literacki świat bohaterów. Też tak macie?? ;)
Jedynym minusem są dla mnie ceny książek. Średnią sięgają 30 - 40 zł, jednak tym razem udało mi się znaleźć suuuper promocję Wydawnictwa Znak: 3 pocket booki za 19.99zł! Powyżej zakupów za 59zł dostawa była gratis a powyżej 99zł dodaktowa książka za 1 grosz!!! TUTAJ znajdziecie tą promocję :)
Dlatego zaszalałam i kupiłam sobie aż 5 zestawów po 3 książki za 99.50zł i do tego dobrałam sobię jedną książkę za grosz, czyli łącznie 16 książek za niecałe 100 zł! ;) Transakcja odbyła się ekspresowo i już we wtorek kurier przyniósł mi wielką paczkę książek. 





1. Dom na plaży Sarah Jio 
2. Słodki świat Julii Sarah Addison Allen 
3. Słodsze niż czekolada Sheila Roberts 
4. Klub miłośników ginu i zupy z ostryg Nancy Rossiter 
5. Droga do domu Karen McQuestion 
6. Radość dla początkujących Erica Bauermeister 
7. Wiśniowy klub książki Ashton Lee 
8. Klub kąpielowy angielskich dam Barbara J. Zitwer 
9. Bliżej słońca Richard P. Evans 
10. W rytmie marzeń Clarie Cook 
11. Lawendowe dziewczyny Clarie Cook 
12. Siedem kroków do szczęścia Clarie Cook 
13. W pełni lata Clarie Cook 
14. Piąta aleja Candace Bushnell 
15. Za wszelką cenę Candace Bushnell
16. Po kres czasu Danielle Steel 

Są to raczej lekkie i przyjemne książki, ale czasem i takie są potrzebne przy otaczającym nas świecie. Tak dla oderwania, relaksu i poprawy humoru. Szczerze mówiąc oprócz Candace Bushnell nie znam pozostałych autorek i autora dlatego z miłą chęcią wracam do czytania a Wam życzę udanego weekendu! ;) 

niedziela, 6 października 2013

Hiszpańskie smaki cz.2!

Dzisiaj zapraszam na drugą część przysmaków i ciekawostek kulinarnych z Hiszpanii! :)
Bez przedłużania przechodzę do sedna sprawy.

 Jedno z najpopularniejszych śniadań w kawiarniach, nazwa zabawna a chodzi po prostu o tost z serem i szynką ;) 

Szokujące odkrycie - bułka z frytkami :D nie próbowałam, ale brzmi dziwnie. 

Tonic produkowany przez Coca-Cole. 

I Coca-Cola bez kofeiny, podobała mi się puszka ;) 

Rozwiewam wątpliwości, tak to są chipsy - w kształcie makaronu. 

 Milka z żelkami!!! 

I Milka Luflee w oryginalnym kształcie ;) 

W Barcelonie byliśmy na tamtejszym targu stąd kilka zdjęć z co ciekwaszych stoisk ;)

Aromatyczne, kolorowe przyprawy.

To się nazywa tuńczyk w kawałkach :) + 1000 rodzajów oliwek

 Mnóstwo ryb, ale jeszcze więcej owoców morza! Nigdy nie widziałam tyyylu muszli!

Szynka z byka. Przerażające były te kopytka :( 


A na koniec zagadka? Co to jest - TAMAL? Mnie przypomina lembasy z Hobbita :D Jeśli wiecie to piszcie w komentarzach!!! :)